poniedziałek, 24 września 2012

Do d....y...

Poprzedni tydzień był do bani lub jak wyżej.Chciałam uszyć zazdrostki i już zakończyć temat okna ale brakło mi kasy  na materiał i jeszcze nie kupiłam ,a to jeszcze bardzo mały pikuś jest , sie przeżyje.Mielismy psa Maksia owczarka niemieckiego, osiem latek z nami był ,niestety dopadła go choroba genetyczna związana ze zwyrodnieniem kręgosłupa i mimo szybkiej naszej  reakcji  i intensywnego leczenia, gasł z dnia na dzień aż serce nam się krajało i odszedł sobie...Na dokładkę przyszło zawiadomienie z jakiegoś ubezpieczeniowego funduszu gwarancyjnego,że w 2010 roku nie zapłaciliśmy ubezpieczenia za samochód (noż kurtka wodna owszem wyrejestrowaliśmy z ubezpieczenia ,ponieważ go sprzedaliśmy a teraz to już pewnie w częsciach jest albo na złomie)i żądają 2 tysiące kary!A gdzie byli przez dwa lata,tyle im zeszło na wysłanie kilku zdań?Szkoda gadać bo cisną mi się na palce niecenzuralne słowa,bez komentarza...
Jedyne pocieszenie,że jeszcze trochę ładnej pogody  zapowiadają bo inaczej to już całkiem do bani by było.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz